Z Krzysztofem Piwiszkisem przed meczem z MKS Korsze

04-08-2020

Minęły trzy dni od spotkania w Olsztynku, a my już jesteśmy w przeddzień meczu domowego z Korszami. Ostatni mecz bezpośredni z tym zespołem w Ełku odbił się szerokim echem w całym kraju, a do rewanżu niestety nie doszło z powodu wprowadzonej pandemii COViD-19. Przed jutrzejszym starciem postanowiliśmy porozmawiać z Krzysztofem Piwiszkisem, czyli jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy MKS Korsze. Krzysztof na swoim koncie ma 21 sezonów i prawie… 600 meczów w barwach MKS-u. W rozmowie poruszyliśmy kwestie futsalu, problemów Korsz oraz jutrzejszego meczu i tej kontrowersyjnej sytuacji z walkowerem.

Dawid Murawski: Krzysztof Piwiszkis – patrząc na liczby i nagłówki lokalnych gazet sportowych ciężko nie nazwać Ciebie legendą piłki nożnej w Korszach?

Krzysztof Piwiszkis: Mocna przesada z tą legendą, chociaż trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o ilość występów w drużynie seniorów MKS Korsze, to nie mam sobie równych. To już mój dwudziesty pierwszy sezon. Zbliżam się do sześćsetnego występu w barwach zielono-biało-czerwonych.

Mało kto może się pochwalić tyloma występami w jednym zespole na tym poziomie rozgrywkowym. Ile dokładnie jest tych meczów?

Tak jak wspomniałem grubo ponad 500. Niestety nikt w klubie nie prowadzi takich statystyk i dlatego zaczynam sam szperać tu i tam, aby zliczyć autentycznie tę ilość.

Na swoim Facebooku wspomniałeś, że będzie to Twój 21 sezon i skwitowałeś to zapytaniem, czy będzie to ostatni sezon? Decyzja będzie uzależniona od wyników zespołu, czy zdrowia, bo zaangażowania i chęci gry nigdy pewnie nie zabraknie?

Chęci są ogromne, jednak organizmu nie da się oszukać. Powiedziałem sobie, że jeżeli trener, drużyna, a przede wszystkim ja sam stwierdzę, że nic już nie daję drużynie, to trzeba będzie powiedzieć dość. Będzie to zapewne jeden ze smutniejszych dni w moim życiu, dlatego mając świadomość, że to już tuż tuż, cieszę się podwójnie każdym treningiem i meczem.

Źródło: Facebook.com/KrzysztofPiwiszkis

Pozostaje życzyć aby tych sezonów było jeszcze co najmniej kilka. Jak wygląda teraz zarządzanie w MKS? Przed sezonem 2019/20 słychać było o sporych problemach kadrowych?

Rzeczywiście przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu opuściło nas sześciu zawodników, z czego czterech podstawowych (odeszli do Granicy Kętrzyn) i nie wyglądało to najlepiej. Jak wiadomo Korsze słyną w naszym województwie z faktu, że grają swoimi. Nie inaczej będzie i teraz. W chwili obecnej do drużyny dołączyło dwóch juniorów, a dwóch kolejnych zawodników po dłuższym rozbracie z piłką postanowiło wznowić treningi. Doszedł jeszcze grający trener więc dramatu nie ma. Powinniśmy dać radę (uśmiech).

Jak przebiegały przygotowania do sezonu? Wszyscy wiemy, że były inne niż w latach ubiegłych ze względu na ograniczenia związane z COViD19.

Trenowaliśmy dwuetapowo. Pierwsze treningi wznowiliśmy na początku czerwca i ze względu na rozwiązanie umowy z dotychczasowym trenerem Piotrem Chamikiem, trenowaliśmy sami. następnie w połowie czerwca przez dwa tygodnie treningi oraz gry kontrolne odbywały się już pod okiem nowego szkoleniowca Aleksandra Lipowskiego. Później dostaliśmy dziesięć dni wolnego i już od 6 lipca pracujemy nad formą na pełnych obrotach.

Jak oceniasz Waszą kadrę na rundę jesienną i ogólnie szanse w nowych rozgrywkach?

W porównaniu do poprzedniego sezonu nasza kadra wzbogaciła się o pięciu zawodników (Bukowski i Predko – juniorzy, Cyliński i Miłek – powrót po trzyletniej przerwie, Lipowski – grający trener), a odszedł jedynie Piotr Kozłowski. Tak więc wydaje mi się, że nie powinno być źle. Jeżeli chodzi o nasze szanse to zapowiada się, że liga będzie bardzo wyrównana. Mocne będą Mamry, Jeziorak, Polonia oraz Granica. Pozostałe drużyny prezentują zbliżony poziom, tak więc mierzymy w miejsca 7 – 12, które wydają się realne do osiągnięcia.

O kim z zespołu MKS Korsze będzie się głośno mówić w regionie po zakończeniu rundy jesiennej?

Naszym liderem jest Paweł Sawicki i to zapewne on najbardziej zalezie za skórę przeciwnikom. Jest również 3-4 chłopaków, którzy mogą pograć wyżej, jednak nie chciałbym ujawnić ich personaliów.

Rundę jesienną, jak się później okazało, cały sezon 2019/20 zakończyliście na trzeciej od końca pozycji. Waszą największą bolączką było zdobywanie bramek. Pod tym względem w lidze były tylko dwa gorsze zespoły. Czy była to główna rzecz, nad którą pracowaliście w okresie przygotowawczą?

Tu chyba lekko Cię zaskoczę. Oprócz oczywiście wytrzymałości i siły, trener położył głównie nacisk na poprawę gry w obronie. W ofensywie troszkę pozmienialiśmy i w sparingach kilka bramek udało się zdobyć (uśmiech).

Źródło: Facebook.com/KrzysztofPiwiszkis

Czyli kibice MKS Korsze mogą liczyć na lepszą skuteczność swojego zespołu. Zeszłoroczna przygoda Daga Sport Korsze z Pucharem Polski zakończyła się niewątpliwie sukcesem. Pokonaliście kilku faworytów m.in. Zawiszę Malwee Rzgów, LSSS Lębork a odpadliście dopiero w 1/8 finału z aktualnym wicemistrzem, wtedy trzecią siłą Fustal Ekstraklasy – Constract Lubawa. Do sukcesu przyłożyłeś swoją nogę. Jak oceniasz Wasz występ, świetna przygoda?

Tak, niesamowite przeżycie, jedno z fajniejszych jakie miałem okazję przeżyć. Przypomnę, że przed dwoma laty również udało nam się wygrać WHPP i wówczas w 1/16 odpadliśmy z późniejszym finalistą czyli MOKS Słoneczny Stok Białystok. Teraz pomimo tego, że wiedzieliśmy jak to smakuje, emocje były jeszcze większe. Szczególnie w pamięci zapadnie mi spotkanie z dzisiejszym beniaminkiem ekstraklasy drużyną LSSS Lębork, którą pokonaliśmy po dogrywce, sprawiając największą niespodziankę w tych rozgrywkach.

Jak oceniasz poziom futsalu w naszym województwie? Jest kilku chłopaków, którzy mogą osiągnąć coś więcej, mam tutaj na myśli grę z orłem na piersi?

Oj, ciężko mi się do tego odnieść. Przykład Pawła Aleksandrowicza, który po jednym ze spotkań pucharowych zostaw zaobserwowany i dziś występuje w ekstraklasie futsalu, utwierdza mnie w przekonaniu, że kilku chłopaków z boisk IV ligowych spokojnie poradziłoby sobie na ekstraklasowych parkietach. Ale czy mieliby szansę na grę w reprezentacji? Nie wiem.

W Mazurze ostatnie lata nie wyglądają za kolorowo. Klub jeszcze przed chwilą mógł przestać istnieć, a teraz nowy prezes z nowym zarządem próbuje odbudować dawny blask ełckiej piłki. Jak wygląda to z Twojej perspektywy i informacji, które do Ciebie docierają?

Wiesz, ciężko się do tego odnieść ponieważ nie jestem w “środku”. Zawsze się tylko zastanawiałem, jak taki klub jak Mazur może mieć problemy finansowo-organizacyjne na poziomie IV ligi. Ciekawi mnie bardzo jak Mazur będzie wyglądał po odejściu Przemka Kołłątaja, bo miałem wrażenie, że w ostatnim czasie ełcka drużyna funkcjonowała głównie dzięki niemu.

Tego tematu nie mogliśmy oczywiście pominąć podczas rozmowy przed meczem bezpośrednim z Mazurem Ełk. Wiele mediów w kraju wzięło na tapet sprawę dwunastego zawodnika i tego, kto odpowiada za błąd. Po walkowerze ze strony WMZPN sprawą zajął się PZPN, który ostatecznie postanowił utrzymać wynik z boiska. Jaki był odbiór całej tej sytuacji z Waszej strony?

Szerze mówiąc spodziewaliśmy się utrzymania przez PZPN decyzji WMZPN. Byliśmy mocno zdziwieni utrzymaniem wyniku z boiska. Szykowaliśmy odwołanie, jednak w tym przypadku rozjemcą stał się COVID i wszystko rozeszło się po kościach.

Źródło: Fotograf Paweł Godlewski

Pierwsza kolejka ligowa za nami. Start dla Was niezbyt udany. Jak ocenisz Wasz występ z Motorem? Co poszło nie tak?

No tak, nie da się ukryć, że zaliczyliśmy falstart. Fajnie zaczęliśmy, zdobyliśmy bramkę i stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką gości. Niestety dwa stałe fragmenty gry w pierwszej połowie mocno nas “wyhamowały”, uszło z nas powietrze. Mamy spory niedosyt, ponieważ była duża szansa na utarcie nosa faworytowi.

Na koniec pytanie z mojej strony, na które odpowiedź z Twojej strony może być tylko jedna. Kto wygra w środę w Ełku?

Jedziemy do Ełku odrobić punkty, które straciliśmy w spotkaniu z Motorem. Potrzebujemy ich, aby nabrać pewności siebie. Chcemy zwycięstwami się nakręcać. Obyśmy zaczęli już w środę. Mam tylko nadzieję, że tym razem zagramy po jedenastu (uśmiech).

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.