Nowy Prezes o przyszłości klubu.

Za nami Nadzwyczajne Walne Zebranie w klubie, a przed nami start bardzo ważnych przygotowań do rundy wiosennej, która będzie miała bardzo duży wpływ na przyszłość ełckiego Mazura. Postanowiliśmy więc w tej sytuacji porozmawiać z nowym Prezesem Mazura – Radosławem Dorszewskim. Przed Wami dość długa i szczera rozmowa.

Dawid: Na początek najlepiej byłoby przybliżyć Radku Twoją sylwetkę szczególnie młodszym kibicom, jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką i ełckim Mazurem?

Radosław Dorszewski: Na swój pierwszy trening w Mazurze przyszedłem w wieku dziewięciu lat i jeśli dobrze pamiętam, trening ten prowadził śp. Pan Stefan Marcinkiewicz. Pierwszy trening odbywał się na “czerwonym boisku”. Na pewno starsi kibice pamiętają to boisko, w miejscu którego teraz znajdują się korty tenisowe i inne atrakcje dla dzieci. W tamtym czasie były tam trzy boiska tzw. czarne, czerwone i zielone. O “czarnym” boisku też mogą pamiętać tylko starsi kibice – teraz w tym miejscu jest sztuczna płyta. Jako zawodnik przeszedłem przez wszystkie szczeble juniorskiej piłki. W wieku siedemnastu lub osiemnastu lat razem z drużyną weszliśmy do makroregionu, co było naprawdę fajnym przeżyciem. Makroregion w tamtym okresie był odpowiednikiem dzisiejszej Centralnej Ligi Juniorów. Zagraliśmy tam kilka naprawdę bardzo dobrych meczów m.in. z Polonią Warszawa na Stadionie Dziesięciolecia, gdzie obecnie jest Stadion Narodowy. Oczywiście nie można porównywać teraźniejszych wyjazdów do tamtych. Teraz młodzież gra na dużo lepszych obiektach, infrastruktura w Polsce wygląda dużo lepiej, ale wspomnienia, które mamy z tamtego sezonu są naprawdę fajne. To była świetna przygoda.

W wieku osiemnastu lub dziewiętnastu lat z drużyny makroregionalnej do zespołu seniorskiego wraz ze mną przeszło pięciu chłopaków. Od razu wszyscy, całą szóstką wdarliśmy się do pierwszej jedenastki, czym pokazaliśmy, że szkolenie w klubie stoi naprawdę na dobrym poziomie. Każdy z nas dawał siebie ponad sto procent. Nie każdy klub mógł się poszczycić tyloma młodymi wychowankami w kadrze, a co dopiero w pierwszym składzie. W sezonie 97/98 udało nam się wygrać finał Pucharu Polski na szczeblu województwa Suwalskiego. Od tego czasu, Mazurowi nie udało się już tego powtórzyć, tak więc był to spory sukces. Finał jak dobrze pamiętam rozgrywaliśmy w Olecku. Udało mi się w nim zdobyć dwie bramki. Był to mój ostatni mecz w barwach ełckiego Mazura.

Dorszewski z okrsu gry w juniorach Mazura

Dawid: Po krótkim epizodzie w Mazurze przyszedł czas na wyjazd za zachodnią granicę. Jak to wyglądało w Niemczech pod kątem piłkarskim? Wiemy, że było kilka klubów i wcale nie taka mała liczba strzelonych goli.

Radosław Dorszewski: W wieku dziewiętnastu lat po skończonej szkole wyjechałem do Niemiec. Początkowo był to wyjazd typowo wakacyjny ale te wakacje jak widać przedłużyły się o 20 lat. Gdy od dziewiątego roku życia zaczniesz kopać piłkę, to ciężko jest później przestać. I tak było w moim przypadku. Nie mogłem się rozstać z futbolówką i dlatego też próbowałem cały czas aby ta piłka była również częścią mojego życia. Jednym z moich założeń była próba zarabiania na chleb poprzez grę. Pierwszy mój zespół, Langendreer Bochum, grał w NRW Liga (wtedy to była chyba trzecia lub czwarta liga niemiecka przed reorganizacją). Po czterech latach w Bochum, gdzie na treningi i mecze musiałem dojeżdżać, przeszedłem do zespołu trochę bliżej mojego miejsca zamieszkania. Drużyna ta grała bodajże trzy ligi niżej od Bochum ale udało nam się osiągnąć dosyć spory sukces, ponieważ chyba dwa lub trzy razy z rzędu awansowaliśmy do wyższej ligi.

Później przeniosłem się do klubu, który najlepiej wspominam ze wszystkich podczas swojego pobytu za granicą. Była to drużyna TuS Ennepetal. To był naprawdę najfajniejszy okres jaki spędziłem w Niemczech. Klub był świetnie zorganizowany, przygotowanie trenerów, całego sztabu i otoczka wokół klubu była naprawdę wspaniała. Najciekawszą rzeczą, którą rzadko spotyka się w klubach piłkarskich był lokal na wzór pubu, który znajdował się na obiektach treningowych klubu. Piłkarze oraz członkowie sztabu i zarządu klubu po treningach lub meczach spotykali się tam wspólnie z kibicami. Potrafiliśmy spędzać tam naprawdę sporo czasu, a relacje, które budowaliśmy między nami, zarządem i kibicami naprawdę budowały ten klub. Szkolenie dzieci w akademii stało na naprawdę wysokim i profesjonalnym poziomie i to samo można powiedzieć o wykwalifikowanych trenerach. Cztery lub pięć razy udało nam się awansować do wyższej ligi podczas mojego pobytu w klubie, a najbardziej cieszę się z tego, że będąc tam udało mi się zyskać naprawdę bardzo dużo doświadczenia piłkarskiego i jeśli chodzi o organizację klubu.

W wieku trzydziestu trzech lat postanowiłem, że muszę odpuścić lekko grę na wyższym poziomie, ale nie mogłem całkowicie rozstać się z piłką, więc przeszedłem do klubu w miejscu, w którym mieszkałem.

Dawid: Przyszedł więc czas na powrót do domu, do Ełku. Zasłużony odpoczynek czy chęć zdziałania jeszcze czegoś tutaj na miejscu, a może jedno i drugie?

Radosław Dorszewski: Do Ełku zawsze chciałem wrócić, bo tutaj się wychowałem. Hasło reklamowe miasta “Ełk tu wracam” dobrze odnosi się do tej sytuacji, ponieważ każdy kto opuszcza granice tego miasta prędzej czy później, jak w moim przypadku, do niego wraca. Chęć działania czy odpoczynek? Myślę, że jedno i drugie. Odpoczywać można na różne sposoby, tak jak w moim przypadku, chęć zdziałania czegoś w ełckiej piłce i dania czegoś kibicom i młodym piłkarzom jest tym, co chciałbym robić i co mi daje satysfakcję. Na pewno będziemy chcieli wszyscy coś zbudować w Ełku aby poprawić sytuację piłki w tym mieście a w między czasie znajdzie się na pewno nie jedna chwila na odpoczynek.

Radosław Dorszewski za czasów gry w TuS Ennepetal

Dawid: Jeśli chodzi o sprawy czysto piłkarskie. Wiek i doświadczenie przełożyło się na kilka bramek zdobytych w rundzie jesiennej. Jaka dalsza przyszłość Radosława jako piłkarza?

Radosław Dorszewski: Na pewno przez najbliższe pół roku będę chciał pomóc drużynie seniorskiej. Chcę aby Ci młodsi zawodnicy w zespole mogli bazując na doświadczeniu moim czy innych kolegów mogli uczyć się nowych rzeczy i rozwijać się. Młodsi zawodnicy muszą nauczyć się, które rzeczy mogą od nas, bardziej doświadczonych kolegów, wyciągnąć, bo nie wszystko czego mogą się nauczyć jest oczywiście pozytywne. Im szybciej i więcej rzeczy piłkarskich na boisku ta młodzież zauważy i poprawi w swoich zachowaniach, tym lepszymi piłkarzami będą w przyszłości.

Dawid: Bardzo ważna w piłce nożnej jest szatnia i relacje jakie w niej panują. W szatni Mazura obecnie jest bardzo dużo młodzieży. Jak zostałeś przez nich przyjęty, a później jaka była ich reakcja na wiadomość, że zostałeś prezesem klubu?

Radosław Dorszewski: To prawda, szatnia Mazura jest naprawdę bardzo młoda. W głównej mierze są to chłopcy, którzy dopiero wchodzą w wiek seniorski ale mamy też paru doświadczonych zawodników i uważam, że Ci młodzi zawodnicy powinni bazować na tym szkielecie, którzy tworzy czterech czy pięciu starszych i bardziej doświadczonych zawodników. Ja osobiście zostałem dobrze przyjęty w szatni, tak jak ma to miejsce w większości przypadków gdy nowy piłkarz pojawia się w klubie. Uważam, że to jedno z ważniejszych miejsc w klubie, bo jeśli tam wszystko gra i relacje między zawodnikami są naprawdę dobre to odbija się to na późniejszej grze w meczach mistrzowskich. Drużyna musi być ze sobą zgrana w stu procentach, musi być jedną wielką rodziną. Uważam też, że to co dzieje się w szatni zostaje w szatni.

Wiadomo, że w momencie, gdy w klubie pojawia się nowy zawodnik, niektórzy mogą bać się o swoje miejsce na placu gry ale uważam, że zapewnienie konkurencyjności w zespole jest niezbędne. Każdy powinien mieć rywala do walki o miejsce na swojej pozycji.

Jaka była reakcja chłopaków na wiadomość o tym, że zostałem prezesem? Myślę, że zachowali neutralność w tym znaczeniu, że zdążyli mnie przez ten krótki czas poznać i wydaje mi się, że wierzą w to co chcemy zrobić w tym klubie i w jaką stronę chcemy iść. Piłkarze muszą skupić się na treningach i na sprawach czysto piłkarskich a nie myśleć tylko o tym kto będzie teraz prezesem czy członkiem zarządu i moim zdaniem to jest bardzo pozytywne.

Dawid: Czy jako kolega z drużyny, ale teraz również i prezes, będziesz chciał ich nauczyć czegoś więcej niż tylko gra w piłkę?

Radosław Dorszewski: Próbuję na podstawie swojego doświadczenia zdobytego w Niemczech, tego co zrobiłem źle lub dobrze patrząc z biegu czasu, doradzić im jak mogą zachować się z danej sytuacji lepiej ale tak jak mówię to tylko podpowiedź i rada a to oni będą już podejmować decyzję.

Prezes Mazura w akcji.

Dawid: Kilka miesięcy powrotu do formy fizycznej po blisko rocznej przerwie od piłki, w miarę regularne występy pod koniec rundy jesiennej i kilka bramek. Skąd nagle ten pomysł o objęciu fotela prezesa klubu?

Radosław Dorszewski: Obserwowałem klub będąc już poza granicami kraju. Po powrocie zauważyłem patrząc na obiekty, zespoły juniorskie i seniorskie oraz całą otoczkę wokół klubu, że jest tu wielki potencjał na zrobienie czegoś fajnego. Z tego co mogę powiedzieć są to plany na pewno długofalowe, bo takich rzeczy nie da się naprawić lub zbudować szybko. Pierwsze efekty mogą być widoczne od trzech do pięciu lat. W pewnym momencie zaproponowałem, że mogę przejąć stery w klubie, co jak zauważyłem nie spotkało się z pozytywnym odbiorem u wszystkich. Jednak osoby, które mnie znają mogą potwierdzić, że gdy angażuję się w jakiś projekt, to jest to opracowywane ze szczegółami i dokładnością i staram się doprowadzić wszystko do odpowiedniego celu.

Przez lata spędzone w niemieckiej piłce zaobserwowałem, jak bardzo konsekwentnie i szczegółowo są budowane tamtejsze kluby, jak dobrze są zorganizowane i niektóre rozwiązania mogłyby znaleźć swoje odzwierciedlenie w Mazurze.

Dawid: Nie tak dawno wróciłeś do Ełku na stałe. Kiedy dotarły do Ciebie pierwsze sygnały, że w klubie źle się dzieje?

Radosław Dorszewski: Akurat te sygnały doszły do mnie już w pierwszym lub drugim tygodniu od powrotu. Usłyszałem jak ciężko było zbudować kadrę na nowy sezon i jak źle wygląda sytuacja finansowa klubu. Już na początku sierpnia zauważyłem jak ciężka jest sytuacja nawet w tak podstawowych sprawach jak sprzęt piłkarski w akademii, którego albo nie było, albo był w złym stanie. O tych i wielu rzeczach słyszało się i mówiło w środowisku piłkarskim w Ełku, które jest dość małe ale sam chciałem sprawdzić jak to wszystko wygląda na własne oczy.

Dawid: Jesteś w szatni i na treningach na co dzień. Jak na sytuację w klubie reagują sami piłkarze? Na boisku widać, że dają z siebie wszystko i coraz lepiej zaczynało to wyglądać z każdą ligową kolejką ale na pewno ta cała sytuacja wokół klubu musi się na nich odbijać?

Radosław Dorszewski: Tak, jak najbardziej. Sytuacja która miała miejsce w klubie odbijała się na nich ale już teraz uległo to znacznej poprawie. Zawodnicy wiedzą na jakim poziomie przygotowań jesteśmy czy organizacyjnych czy finansowych dlatego można powiedzieć szczerze, że do tej pory wszyscy dali z siebie wszystko aby zdobyć jak największą ilość punktów przed rundą wiosenną. Chcemy wyrzucić z głów to wszystko co miało miejsce jesienią i z pozytywnym nastawieniem podejść do rundy rewanżowej mając te 21 punktów żeby na dobrej jakości dograć ten sezon.

Radosław Dorszewski - powrót z Niemiec

Dawid: Tak więc już oficjalnie po zebraniu walnym – Radosław Dorszewski i jego nowy Zarząd Klubu. Dlaczego akurat Ci ludzie wydają Ci się odpowiedni? Wierzysz, że wspólnie z nimi będziecie potrafili znacząco poprawić sytuację w klubie?

Radosław Dorszewski: Dobór ludzi do Zarządu Klubu nie jest przypadkowy. Każda z osób wniesie świeżość do tego klubu i każda z nich specjalizuje się w innej dziedzinie, co pozwoli nam działać na szerszą skalę niż to miało miejsce do tej pory. Jest to kilka osób, które będą tworzyły jedność, która koniec końców będzie spinała ten przysłowiowy ostatni guzik w marynarce tak żeby wszystko było zorganizowane perfekcyjnie. Po dogłębnych i długich analizach mogę stwierdzić, że jak najbardziej będziemy w stanie poprawić sytuację w klubie, ponieważ już widać efekty naszej wspólnej pracy, którą prowadzimy od około miesiąca. Jest to efekt małych kroków, które prowadzą do dużego celu.

Dawid: Jakie więc plany nowego Zarządu Klubu na najbliższe, może nie lata ale dni, tygodnie i miesiące, bo te będą decydować o przyszłości klubu. Finansowo uda się klubowi stanąć na nogi?

Radosław Dorszewski: Pierwszym naszym krokiem będzie próba szkolenia naszych trenerów oraz pozyskiwanie nowych wykwalifikowanych członków sztabu szkoleniowego. Już teraz udało nam się dogadać z trenerem Andrzejem Dadurą, który zajmie się Juniorem Młodszym w naszej akademii.

Bardzo ważną rzeczą jest to aby wprowadzić do akademii jednolity system, który podporządkuje całe szkolenie pod zespół seniorski tak, aby dzieci od najmłodszych lat były szkolone w danym systemie taktycznym, w którym gra pierwszy zespół. Chcemy aby każdy zespół szkółki piłkarskiej miał dwóch trenerów, ale to są plany długofalowe. Rundę wiosenną jeśli chodzi o finanse uda nam się dograć bez większych problemów, co pozwoli na powolne, ale jednak, wstawanie klubu z kolan aby móc myśleć o czymś więcej jak np. rozbudowa organizacyjna akademii, jeszcze lepsze szkolenie trenerów oraz najlepszy jakościowo sprzęt dla dzieci.

Dodatkowo opracowujemy plan finansowy, który pozwoliłby zabezpieczyć finansowo klub na dwa lub trzy lata do przodu.

Wprowadzenie nowego zachodniego modelu zarządzania klubem

Dawid: Bardzo ciężkie pytanie zważając na to co dzieje się obecnie w klubie, ale nie możemy go uniknąć. Transfery? Czy wiadomo już kto opuści klub zimą, albo kto wejdzie w szeregi zespołu Przemysława Kołłątaja?

Radosław Dorszewski: Jeśli chodzi o transfery, to na ten moment na pewno zespół opuści Patryk Woźniak. Treningów nie wznowi z nami również Konrad Bobrowski. Jest kilku chłopaków, którzy zostali zaproszeni na treningi, aby móc pokazać się trenerowi. Ale czy wzmocnią oni zespół na rundę wiosenną? O tym zdecyduje trener Kołłątaj. Mamy nadzieję, że w klubie uda się zatrzymać również Mariusza Łapińskiego.

Dawid: Skoro już wspomniałeś o trenerze. Patrząc na wyniki z rundy wiosennej ubiegłego sezonu i na to jak rozkręcała się drużyna tej jesieni mimo bardzo młodej kadry, pozycja szkoleniowca wydaje się nie do ruszenia. Pytanie więc, czy uda się zatrzymać trenera Przemysława w klubie?

Radosław Dorszewski: Na chwilę obecną trener Przemysław Kołłątaj zostaje w klubie na pewno do końca czerwca. Później zobaczymy jak rozwinie się cała sytuacja z przyszłością klubu. Cieszymy się z pracy jaką wykonuje trener z zespołem seniorskim, szczególnie z młodszą jego częścią.

Dawid: Bardzo ważną częścią klubu jest również jej przyszłość czyli akademia piłkarska. Na pewno jest wielu rodziców, którzy chcieliby wiedzieć czy szykują się jakieś zmiany w akademii i jaka jest wizja rozwoju przyszłych pokoleń Mazurowców? O jednej już wiemy czyli Pan Andrzej Dadura został nowym trenerem Juniora Młodszego.

Radosław Dorszewski: Tak jak wcześniej wspomniałem, położymy naprawdę duży nacisk na szkolenie młodzieży w tym klubie. Chcemy docelowo, aby każda grupa w akademii miała dwóch trenerów i to trenerów nie z przypadku, tylko naprawdę wyszkolonych, aby tej młodzieży przekazać jak najwięcej i by później zespół seniorski mógł bazować właśnie na tych chłopakach. Tak jak wspominałem, system szkolenia ma być jednolity i dopasowany pod system gry pierwszego zespołu. Zacznie się to od młodzika i trampkarza. Chcemy aby docelowo ta młodzież trafiała do drużyny seniorskiej i budowała dalszą historię tego klubu. Nie będziemy szkolić tylko po to, by potem wypychać tych zawodników za wszelką cenę do innych klubów (chyba, że będzie to w interesie naszego wyszkolonego zawodnika) a jednocześnie grać zawodnikami spoza Ełku.

Dawid: Za chwilę zaczynamy okres przygotowawczy do niezwykle ważnej rundy rewanżowej. Jak przewidujesz Radku? Walka o utrzymanie i dalsze ogrywanie tej zdolnej młodzieży, czy za wcześnie na konkrety i warto poczekać do zakończenia przygotowań zimowych?

Radosław Dorszewski: Okres przygotowawczy, który za chwilę zaczynamy będzie bardzo ważny tak samo, jak ważna będzie ta runda rewanżowa dla przyszłości klubu. Musimy my jako zawodnicy dać z siebie wszystko, a ogrywanie młodzieży na tym poziomie rozgrywkowym i oswajanie ich z tą presją na pewno zaprocentuje w przyszłym sezonie. Jeśli chodzi o utrzymanie jestem naprawdę bardzo dobrej myśli.

Dorszewski już w Mazurze

Dawid: Na koniec wypada zapytać – jak przyciągnąć na ełcki stadion większą grupę kibiców, bo ostatnie mecze nie wyglądały w tej materii imponująco. Wyniki to jedno, a czy macie inny sposób aby stadion im. Stefana Marcinkiewicza znowu ożył tak, jak to było lata temu?

Radosław Dorszewski: Mamy w klubie osoby, które specjalizują się w tym kierunku i na pewno jest to bardzo ważna kwestia, którą będziemy sukcesywnie modyfikować. Marketingowo chcemy obudzić miasto, aby Mazur był bardziej zauważalny, czy jeśli chodzi o banery oraz nowe bilety, na odwrocie których będą dostępne dla kibiców rabaty do różnych firm wspierających klub. Pojawimy się w wielu miejscach. Rzeczą, która może przyciągnąć na trybuny rzesze fanów jest również młodzież, którą mamy zamiar szkolić. Oczywistym jest to, że kibic bardziej identyfikuje się z piłkarzem wychowanym w Ełku niż zawodnikiem ściągniętym z poza Ełku. Rodziny i znajomi chcą zobaczyć jak ich syn czy kolega reprezentuje barwy ełckiego klubu. Tak więc marketingowo będziemy  starać się urozmaicić wszelkimi sposobami zachętę przybycia na stadion a jak to zostanie odebrane? Mamy nadzieję pozytywnie!

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.